piątek, 4 kwietnia 2014

Palace Royal hidden treasure

To chyba nasze ulubione miejsce w Paryżu :) może dlatego, że w Louwrze byłyśmy wcześniej, a wierzę Eiffla widziałyśmy już wiele razy. Strasznie się ucieszyłam gdy odkryłyśmy ten skarb na placu Palace Royal.
Od razu obudziła się we mnie "modelka" :)  i widząc te biało-czarne słupki zaczełyśmy "pozować".
Sporo śmiechu, głupich min i podejrzanych spojrzeń :D
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
This was no doubt our favourite place in Paris :) maybe because we've already been to Louvre and saw Eiffel Tour so many times.  But I'm so happy we've find secret of Palace Royal.
I think my model love has switched on seeing those black and white poles and we've made some funny "model-like" poses :D so much fun!





niedziela, 30 marca 2014

Little Italy in Paris

Tym razem w Paryżu miałyśmy określony cel - szukamy naszego vintage storu, w którym ostatnio miałyśmy sporo zabawy i udane zakupy!
Żadna z nas nie pamiętała, gdzie on mógł być, bo akurat wtedy trochę zabłądziłyśmy w drodze do domu...
Mieszkałyśmy wtedy w rejonie Bastylii, więc tam zaczęłyśmy "poszukiwania".
I błądząc po raz kolejny (bo tak najwyraźniej najwięcej można zobaczyć) znalazłyśmy to miejsce!
Jedna tylko taka uliczka, pomiędzy gąszczem zwykłych ulic. Jak ukryty skarb.
Lumpeksu co prawda tam nie znalazłyśmy, ale miejsce przesłodkie!
(PS. nie nie zrobiłyśmy zdjęcia ulicy, także nie wiem gdzie to jest... w poszukiwaniu polecam błądzić)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
This time in Paris we had a clear goal - to find our vintage store, where we find such a nice stuff last time, and had so much fun!
Non of us remembered where the sore was, beacause at time we were a bit lost, but we knew it was somewhere on a way home.
Home was near Bastille, so we decided to came back there for our search.
And this time yet again lost (it seems you find best stuff then), we've found this beautiful place!
This was just one charming street, among oridinary street jungle. Like a hidden treause.
We didn't find out vintage store there, but this is place is mega sweet.
(PS. no we don't have the street name, so I don't know where that is... but if you gonna look for it, just try not to check the map and just be lost)


piątek, 28 marca 2014

Champs-Elysees walk #MAC

ok wracamy do przyjemniejszych tematów. Pamiętacie jak pisałam o tęsknocie za Paryżem...
Więc jak powiedziałam tak zrobiłam i jesteśmy! :)
Przyleciałyśmy do Paryża w nocy i wstąpiłyśmy do sklepu M.A.C na Chaps-Elysees. Szukałyśmy nowego looku na wieczór i "przymierzałyśmy" mnóstwo kolorów! Jak Wam się podobają moje Cyber ciemne usta?
Muszę przyznać, że w każdym kolorze czułyśmy się jakoś dziwnie, nie przywykłyśmy do kolorowego makijażu. Ale zdjęcia wyszły fajnie :)
Zdecydowanie wrócę do M.A.Ca po więcej kolorów!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ok let's get back to nice stuff. Remember how I was talking about Paris nostalgia...
Well I did as I said and here we are!
We went to Paris at night and had some fun in MAC Store on Champs-Elysees. We were looking for a new look and tried some extreme lip colors. How do you like my Cyber dark lips?
I must say that they all look weird if you're not used to waring color lipstick, but surprisingly they photograph pretty well :)
I'm definitely coming back for some more colors!


środa, 26 marca 2014

Romeo & Juliet

Piękne miejsce i piękny spektakl. Przede wszystkim byłam bardzo zadowolona widząc tych wszystkich ludzi w różnym wieku (Opera była wypełniona w czwartkowy wieczór), którzy ubrani uroczyście, z szacunkiem uczestniczyli w wydarzeniu. Bez telefonów, głośnych rozmów.
W Operze Narodowej oglądałyśmy balet Romeo i Julia, wg. choreografii Krzysztofa Pastora, zatańczony pięknie przez Polski Balet Narodowy.
Historia może stara, ale wykonanie i interpretacja udowodniły, jak może być współczesna.
Wydaje mi się, że w choreografii było sporo elementów tańca współczesnego (nie jestem specem), dodatkowo stroje/kostiumy również przypominały współczesne codzienne ubrania. Tłem dla wydarzeń były obrazy z przekroju różnych lat. Wszystko to podkreślało, jak problemy Romea i Julii trwają po dziś dzień...
I wiem, że na pewno każdy zinterpretował sztukę trochę inaczej. Dla mnie pokazywała ona zmagania dzisiejszego człowieka w nawiązaniu jakichkolwiek trwałych relacji międzyludzkich. Były tam momenty, kiedy Julia przechodziła samotnie w otępiałym, obojętnym tłumie. Przypomniało mi to codzienną podróż do pracy w metrze. Bez emocji, zrozumienia, każdy zajęty sobą i swoim iPhonem.
Była to też opowieść, jak indywidualne cele, upór i ograniczenia, mogą zagrozić ludzkim relacjom (miłości, przyjaźni). I nie chcę wyrażać tu politycznych opinii, ale od razu pomyślałam o Ukrainie (i innych konfliktach), o tym jak jednostki mogą niszczyć szczęście wielu ludzi. Romeo i Julia walczyli przecież z despotycznym ojcem, bezradną matką, dumnym Tybaltem, ślepym społeczeństwem...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Beautiful place and beautiful show. First of all it made me happy to see all those people (the Opera was full of Thursday evening) in all ages, dressed up and behaved with respect for art. No phones, no conversations, just admiring the dancers.
We were watching Romeo & Juliet, ballet by Krzysztof Pastor danced by Polish National Ballet.
The story might be old, but this performance  showed how universal it is. Pastor made the ballet more modern, by using contemporary moves and almost everyday clothes/costumes. The background, showing images form different eras, underlined how the story of forbidden/unplaced love, happen till this day.
I bet everybody interpreted the ballet a bit different. It made me think about the struggle that people have nowadays with relationships of any kind. There ware moments when Juliet was walking alone in the numb crowd, that remind me my everyday morning in the metro.  Without any human emotions, understanding, sympathy, connection, everybody is just so involved with whatever happen on their iPhones.
For me it was also about individual stubbornness and restrictions, that stop human relations (love, friendship). And I don't want to be political or anything, but I need to say I immediately thought about Ukraine (and similar conflicts) and how this brakes everything. Juliet and Romeo love fought with the despotic father, helpless mother, proud Tybalt and blind societies. Don't we all?